– Tak,
muszę to zrobić. Na pewno ten ktoś wie, dlaczego Liton opuścił pałac i dlaczego upozorował swoją
śmierć – odpowiedziała
ze spokojem Marte. Piękna królowa, która była w połowie nimfą i w połowie sereną. Nie wie ona jeszcze, jak zostanie wykorzystana, Rostell należy do syren
perfidnych, złych i, co najważniejsze, przebiegłych. Najgorszą z jej broni wcale nie były słowa, lecz czary,
inteligencja i wiedza tajemna, nikt nie wiedział tyle o pięciu królestwach, co ona. Wiedziała również o Littonie i Pilee.
– Masz całkowitą pewność, wasza wysokość? to nie jest
nieodwracalne, ale tylko jedna osoba może cię odczarować, poza mną, oczywiście. – Rostell już zacierała ręce na myśl o
tym, że Marte się zgodzi.
– Wiem, że żyje ona gdzieś
na lądzie... Nie dostanę się już tutaj, to pewne. Nie jako człowiek.– Marte wiedziała, co robić, ale cóż, nie miała już tam nigdy
wrócić...
– Zgadzam się na twoje warunki –
powiedziała po chwili królowa.
– Tu się
kochanieńka mylisz, potrzebuję twojej córki – bąknęła z roztargnieniem
czarownica.
– Jak
to? Nie taka była umowa – krzyknęła Marte.
– Wiem,
ale eliksir nie jest prosty do zrobienia. Wybieraj córeczka za eliksir,
czy nici z bycia człowiekiem i nigdy nie dowiesz się dlaczego Liton uciekł. – Rostell już nie żartowała.
– Powiedz
mi jedno: co z nią zrobisz? – Tylko to chciała wiedzieć, bo musiała się zgodzić.
– Nic
jej się nie stanie. Pamiętasz Pile? Ona zostanie jej następczynią – odparła niecierpliwie czarownica.
– Dobrze
zgadzam się. Przyprowadzę ci ją. Będziemy niedługo.
– Pilee,
coś ty narobiła? Nauczyłam cię wszystkiego, co powinnaś umieć Chronić! Chronić powinnaś, do tego byłaś potrzebna. Miałaś
chronić pałac, a raczej całe Atent przed ludźmi, a ty co zrobiłaś? No co?
Uciekłaś, wykorzystałaś to czego cię nauczyłam, ale nie myśl, że nic nie
wiem, wiem gdzie jesteś. Teraz nadszedł czas zemsty. – Po chwili dodała: – Oby
Doren nie okazała się drugą Pilee... –
wyszeptała jeszcze sama do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz